GRAŻYNA FICEK

30 czerwca 2017by fitc1
GRAŻYNA-FICEK.jpg

Imię i Nazwisko: Grażyna Ficek, FitCurves Rzeszów

Jestem członkiem FitCurves od: stycznia 2016

Moje rezultaty:  – 21,5kg; -74,5cm; -13,1% tkanki tłuszczowej

 

Pani Grażyna Ficek swoją walkę rozpoczęła od samej diety w dniu 9.01.2016r. W dniu 21.01.2016 rozpoczęła treningi w klubie FitCurves razem ze swoją koleżanką Ewą, jej „Aniołem Stróżem”. Swoją walkę o zdrowie, dobre samopoczucie i świetną sylwetkę opisała w dzienniku, którego fragmenty zacytujemy poniżej.

Decyzja o zapisaniu się do FitCurves nie była łatwa dla Pani Grażyny. Pierwszy dzień w FitCurvesmiał być tylko zapoznaniem się z koncepcją. Pani Grażyna tak wspomina nasze pierwsze spotkanie: „20 stycznia Ewa Koziarz podstępem wyciągnęła mnie na fitness, że niby dzień otwarty, ze pójdziemy i tylko zobaczymy, no i poszłam, choć z oporem, bo ja nie lubię się pocić, proponowałam jej basen, ale nie przeszło, no zobaczymy, niby mam się ruszać 2 razy w tygodniu zgodnie z zaleceniami diety od Marty. Po powrocie do domu z umowa z fitnessu liczyłam na to że syn mi odradzi całe te ćwiczenia, ponieważ on tez ma treningi, a mamy jeden samochód, niestety powiedział, że damy radę,oj…”.

Już po niecałym miesiącu ćwiczeń Pani Grażyna zauważyła różnicę…i jak się później okazało – nie tylko ona! „17 luty 86.4, w nagrodę pozwoliłam sobie na batonika tofii z biedronki, zaraz po wchłonięciu go żałowałam, bo nie czułam podniecenia tak jak dawniej z jedzenia słodyczy. Prawdziwą nagrodą był fakt ze jedna z uczestniczek na fitnessie zapytała co robię, bo chudnę w oczach, ojojoj jakież to było miłe, 100 razy”.

Mijały kolejne miesiące, a z nimi pojawiały się kolejne sukcesy. „10 marzec,83,2 czyli zachowane tempo 9,5 tygodnia i równo 9,5 kg mniej, czasem czuje lewe kolano, oj po operacji było mocno zastane przez 2 lata i na dodatek musiało unieść gigantyczna masę cielska, Grażka tak trzymaj!!! Załóżmy, że jest to półmetek, jeśli pójdzie tak jak do tej pory to za dwa miechy będziesz laska, no chyba że popełnisz to co dzisiaj- zjadłaś dmuchaną, białą, niezdrowa bułkę, ok bez dramatów, byle nie zbyt często takie wstawki z bułami,heh”.

Oczywiście droga do upragnionej sylwetki nie była usłana różami. Jednak Pani Grażyna świetnie sobie radziła w każdej sytuacji, nie dając się zwariować. „29 marzec,, nieprawdopodobne 81,5 zaraz po świętach, a tak się bałam stając na wadze, bo przecież pozwoliłam sobie z plackami i dwa dni z rzędu jadłam mięso nie tylko z sałatkami, ale i ziemniakami i do tego sos. Pysznie bo u mamuśki najlepsze jedzonko na świecie, a ten sos z leśnych grzybów-marzenie, delicja, ale teraz do dzieła, może uda się zbić szybko poniżej 80-ciu, a w planie długoterminowym mam do końca czerwca ważyć 70 kg. Jakiż to będzie dla mnie sukces, jaka akceptacja siebie, jakie samopoczucie, oj Grażka będziesz wielka, no wielka psychicznie tylko,haha…”

Mimo problemów zdrowotnych oraz zachcianek nie poddawała się. „27 kwiecień, Ewa wyjechała na pielgrzymkę, ja mam zapalenie oskrzeli przez mycie głowy rano, dzisiaj moja waga 77,4- zrobiłam brwi i skusiłam się na duży kawałek sernika w Millennium, potem było mi niedobrze, długo tego nie powtórzę, choć to dowodzi tylko,ze można mieć czasem głupie zachcianki i mimo to chudnąć, mam 15kg mniej czuję się świetnie, o niebo lepiej i w ogóle się nie wysilam i dieta mnie nie męczy, takie odchudzanie z przyjemnością, to lubię”.

Po 4 miesiącach diety i ćwiczeń Pani Grażyna osiągnęła już 2/3 celu. „28 kwiecień, zmierzona i zważona wyszło 77,7 kg, do mojej wagi 69, jeszcze tylko 8kg, 2/3 drogi za mną, teraz już z górki”.

Napędzana coraz to lepszymi efektami, nie poddawała się. 11 czerwca osiągnęła swój długoterminowy cel.„11czerwca 71kg, jeszcze 2 kg i mam osiągnięty cel, właściwie cel został już osiągnięty, mam 20kg mniej, ale fajnie będzie widzieć na wadze szóstkę na przodzie, haha 69 to będzie moja waga, teraz skupiam się na brzuchu, za rok założę na plaży strój dwuczęściowy, na samą myśl już teraz się fajnie czuję, super…”

Niecałe dwa tygodnie później na wadze pojawił się kolejny sukces! „25 czerwca- jest 6,9,9kg,hahahhaha, marzenia się jednak zawsze spełniają, blisko, coraz bliżej jest sześć z przodu, jest ok”.

Dzień 25 czerwca nie był ostatnim z cyklu „moje odchudzanie”. Pani Grażyna mimo, iż osiągnęła swój cel nie osiadła na laurach. Nadal pracuje nad tym by wagę utrzymać i wyrzeźbić sylwetkę, bo zdaje sobie sprawę, że zdrowa dieta oraz regularny trening to nie środek do osiągnięcia celu ale styl życia! Ciągle trenuje w FitCurves, zarażając swoją pozytywną energią i motywacją inne kobiety, zarówno ze swojego środowiska, jak również współuczestniczki treningów. Swojej decyzji o zmianie stylu życia nie żałuje i zachęca wszystkie Panie, by nie bały się zrobić tego pierwszego kroku. Nagroda, jaką się dostaje na sam koniec jest przecież warta każdego wysiłku i każdego wyrzeczenia.

„Gdyby nie Ewa, która powiedziała mi kiedyś po drinku- cytuję„jeszcze zrobimy z ciebie człowieka”- zapewne nigdy nie wpadłoby mi do głowy, aby zacząć coś robić ze swoim wyglądem, kupowałam ciuchy, które rosły wraz ze mną. Dzisiaj chodzę z przyjemnością na fitness co najmniej 3-4 razy w tygodniu, wyglądam już prawie jak człowiek i nie czekałam ze strojem dwuczęściowym do następnego lata, jest jeszcze dużo do zrobienia, ale już wiem że warto było. Wszystko co w życiu mi wyszło, było poprzedzoną moją wielka wiarą że wyjdzie i działaniem. Przed odchudzaniem ja nie wierzyłam, wierzyła Ewa, dlatego teraz już wiem, że nie koniecznie nasza wiara jest potrzebna do osiągania celów, wystarczy mieć Anioła Stróża. Dla mnie takim Aniołem jest Ewa Koziarz- dziękuję Kochana, że jesteś. Polecam wszystkim WAM, które źle się czują we własnej skórze. Tez tak miałam, cofnęło się wiele dolegliwości, o czym mogę pogadać z każdym, kto podejmie wyzwanie w drodze po zdrowie, dziękuje EwieKoziarz, Marcie Dec, trenerkom Fitcurves Rzeszów i moim dzieciom.”

Pani GRAŻYNO, to my dziękujemy! Jest Pani inspiracją dla wielu kobiet!

fitc1